Ostrowczanin Piotr Dasios przebiegł niezwykły maraton

Anna Śledzińska
Piotr Dasios, prezes Ostrowieckiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego, przebiegł maraton w Jerozolimie. Był jednym z dziewiętnastu Polaków, którzy podjęli się tego wyzwania.

Był to kolejny maraton, w którym ostrowczanin wziął udział, po listopadowym biegu w Atenach.

- Zacząłem biegać trzy lata temu i od tamtej pory nie porzucam tego sportu. Powoli zacząłem osiągać wyniki, które pozwoliły mi na myślenie o starcie w większych imprezach biegowych – mówi Piotr Dasios.

Najpierw były lokalne biegi na krótkich dystansach. Potem zrodził się pomysł startu w Maratonie Warszawskim.
- Do tamtego startu przygotowywałem się jeszcze jako laik. Miałem rozpisany na kilka miesięcy plan treningowy, którego trzymałem się ściśle. Pobiegłem i okazało się, że nie jest wcale źle.

Potem był legendarny maraton w Atenach, trasą tego historycznego – pierwszego. Kolejnym przystankiem okazał się Izrael i rozgrywany tam przed tygodniem maraton w Jerozolimie. Jak opowiada - zupełnie inny i na pewno najcięższy w jego trzyletniej karierze biegacza.

- Trasa była najeżona stromymi podbiegami, bowiem wiodła przez wzgórza po izraelskiej stronie Jerozolimy - opowiada Piotr Dasios. - To chyba jedyny maraton na świecie, który odbywa się w piątek, bo potem zaczyna się szabas. Dodatkowo rozpoczęliśmy bieg o 7 rano, kiedy było około 8 stopni Celsjusza, później temperatura wzrosła dwukrotnie. Różnica poziomów wynosiła 600 metrów. To był najtrudniejszy maraton, w jakim dotychczas brałem udział.

Start maratonu znajdował się na skrzyżowaniu między Knesetem a Muzeum Izraela, zaś meta w Parku Sachera. Biegacze mieli więc możliwość przebiegnięcia przez najbardziej malownicze części miasta.

- Na początku patrzy się wokół, ale potem już nie - przyznaje Piotr Dasios. - Co dało się zauważyć, to duża liczba wojska, szczególnie w miejscach graniczącym z terenem Autonomii Palestyńskiej. To przypominało o sytuacji w tym rejonie świata. Jednak czułem się bezpiecznie. Byłem już kiedyś w Izraelu i Palestynie, więc wiedziałem, czego się spodziewać. Wiedziałem też, że turyści mogą czuć się w miarę bezpiecznie, bo to nie oni w tym miejscu są celem ataków. Oczywiście ostrożności nigdy za wiele, jednak wraz z towarzyszami udało mi się trochę pojeździć i pozwiedzać.

Czas, jaki osiągnął to 3.42’38. Był 180 w kategorii open i 13 w kategorii od 50 do 54 lat. Przez jakiś czas biegł razem z izraelskim żołnierzem.

- Wśród uczestników było ich naprawdę dużo. Jeden z nich biegł razem ze mną przez 12 kilometrów, motywował do utrzymania tempa. W końcu jednak powiedziałem mu, żeby pobiegł szybciej, a ja biegłem swoim tempem. W końcówce było naprawdę ciężko, bo podbieg był prawie pionowy. Pomyślałem, że to już ktoś zrobił złośliwie – śmieje się.

Co dało się zauważyć, to mała ilość kibiców, także turystów. Jak mówi Piotr Dasios to był „smutny bieg”, zupełnie inny niż w krajach takich jak Grecja. Teraz ma czas na odpoczynek i decyzję, gdzie wystartuje kolejnym razem.

- Będę szukał ciekawych miejsc i biegów „z duszą”. Lubię to hobby łączyć z podróżami i możliwością zwiedzania ciekawych miejsc. Podoba mi się też to, że zawsze spotkać można niesamowitych, ciekawych ludzi. Mam już trochę nowych znajomych z różnych części świata – dodaje.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie